Drukuj stronę

Austriacka wyszukiwarka osób 123people już na polskim rynku

Polacy wolą szukać ludzi w Google lub serwisach społecznościowych. Ale na początku tygodnia w Polsce zaczęła działać największa na świecie wyszukiwarka osób 123people. Co trzecie zapytanie w wyszukiwarkach to zapytanie o osobę. Powstają więc kolejne firmy, które chcą ten kawałek internetowego tortu wykroić dla siebie. Jedną z nich jest austriacka 123people.com, która właśnie weszła na polski rynek. Twórcy twierdzą, że to największa tego typu wyszukiwarka na świecie.
- Po pierwsze, szukają nas ludzie biznesu, sprawdzający np. CV. Czasem pracodawcy w ogóle nie biorą pod uwagę ludzi, o których nie mogą znaleźć nic w internecie - mówi szef firmy Russel Perry. - Po drugie, szukają nas znajomi, którzy chcą się z nami skontaktować - dodaje. Wyszukiwanie odbywa się tu w czasie rzeczywistym, informacje o nas pojawią się w wynikach zaraz po opublikowaniu. Rezultaty wyszukiwania są posegregowane na takie kategorie jak zdjęcia, numer telefonu, adres e-mail, biografia itp. W Polsce swego czasu był już podobny projekt o nazwie Szuku. Szybko jednak upadł. Dziś są jeszcze m.in. Wyczajka.pl czy Myonid.pl. Użytkownicy wolą jednak korzystać z Facebooka, Google i Naszej-klasy.

Ilona Grzywińska, konsultant social media, która reprezentuje serwis w Polsce, zaznacza jednak, że ani Google, ani portale społecznościowe nie są konkurencją 123people.com: - Kiedy Facebook wszedł na polski rynek, nikt nie spodziewał się masowego sukcesu, gdyż polscy użytkownicy byli przyzwyczajeni do lokalnych społecznościówek. Uczucie sceptycyzmu towarzyszy nowościom w świecie technologii. Wierzymy jednak, że skoro wyszukiwarki osób przyjęły się w Niemczech czy w USA, użytkownicy w Polsce również dostrzegą korzyści tego narzędzia.

123people.com twierdzi, że ma pewny model biznesowy, który sprawdził się już w 11 innych krajach. Dochody firmy pochodzą z trzech źródeł: reklam, umów z partnerami i opłat za konto premium, które daje użytkownikom więcej możliwości wyszukiwania. Ta ostatnia opcja Polski na razie nie będzie dotyczyć. - Nasz model musimy dostosowywać do każdego kraju. W Polsce ludzie są przyzwyczajeni do tego, że wszystko jest za darmo. W USA z kolei ludzie chętniej płacą za przywileje w internecie - mówi Perry.

W pierwszym roku działalności model ten pozwolił firmie zarobić ponad 2 mln euro, a w 2010 roku twórcy spodziewają się marży na poziomie 25 proc. W 12 krajach (łącznie z Polską) udało się do tej pory uzyskać 40 mln unikalnych użytkowników. Ilona Grzywińska mówi, że serwis już na siebie zarabia.

EUR PLN CHARTS